MŁODA POLSKA

Trzeba tak zakryć ciało, by nic nie pokazać a pobudzić wyobraźnię

15.02.2019Wojciech Szczot

Fot. Kamil Kotarba

W Łodzi dostał owacje na stojąco, jego kolekcja „Fetish” spodobała się jury. Jako jeden z nielicznych finalistów zaprezentował projekty tak awangardowe, że aż niepokojące, ale w tym wszystkim udało mu się zachować Harmonię, czyli motyw przewodni tegorocznej edycji Łódź Young Fashion.

 

O Złotą Nitkę walczył już w zeszłym roku, ale wtedy się nie udało. Główną nagrodę otrzymała Karolina Mikołajczyk. „Może brakowało jakiegoś szaleństwa” mówi. Brak nagrody nie zamknął mu drzwi, wręcz przeciwnie otworzył je na oścież. Zaraz po powrocie do domu, z gali finałowej łódźkiej ASP, propozycje zaczęły same spływać. Zainteresowali się nim styliści, gwiazdy i media. Marka Adrian Krupa zaczęła na polskim rynku coś znaczyć, ale on miał apetyt na sukces, chciał żeby go docenili, wziął więc udział w konkursie o Złotą Nitkę raz jeszcze.  

Fot. Kamil Kotarba

Postanowił zaskoczyć, zszokować, wywołać trochę kontrowersji, stąd powstała kolekcja nazwana przekornie Fetish. Przekornie, bo nawiązując do tak perwersyjnych ludzkich pragnień w sferze seksualnej nie rozerotyzował swojej mody, wręcz przeciwnie - zamiast rozbierać, on ubrał, i to do samego koniuszka głowy. "Trzeba tak zakryć ciało, żeby nic nie pokazać, ale żeby pobudzało naszą wyobraźnie.” twierdzi. W swoich projektach nawiązuje do japońskiego znajwiska zenthai - zakładania obcisłego stroju krępującego całe ciało. Zenthai często kojarzony jest właśnie z tytułowym fetyszyzmem, ów fetyszyści wykorzystują stroje zenthai w grach typu niewolniczo-seksualnych.  


"To co zakryte najbardziej nas podnieca. Jeśli pokażemy wszystko od razu to przestaniemy wzbudzać zainteresowanie, a ludzie chcą być cały czas zaskakiwani, pragną nowości.” 

W kontekście potęgi Instagrama i jego ogromnego znaczenia, zarówno biznesowego jak i w sferze prywatnej, zakrywanie ciała przez Adriana Krupę nabiera nowego znaczenia. Może w dobie eksponowania wszystkiego, to co na ubraniach, a nie pod nimi okaże się dużo bardziej fascynujące. W myśl tej idei wydają się funkcjonować takie gwiazdy jak: Natalia Nykiel, Monika Brodka czy Natalia Kukulska. Pierwszą z nich Adrian ubrał do teledysku "Łuny", który jest najlepszą ilustracją koncepcji, wobec której chce działać Krupa. Artystki, z którymi współpracuje podzielają zresztą jego pragnienie łączenia czegoś co jest ambitne, ale docierając tym samym do szerszej publiczności. 


"Z moich obserwacji wynika, że nie ma awangardy w polskiej modzie. Myślę, że znalazłem swoją niszę. Ludzie boją się zaryzykować, ponieważ cały czas gonią za pieniędzmi, jak największą sprzedażą, ale dopiero jeśli robimy coś z głębi serca ludzie to docenią." 

Pytam, którą gwiazdę zagraniczną chciałby ubrać. Wskazuje na Rihannę. "Ona zawsze dodaje ubraniom charakteru, dlatego jest w stanie udźwignąć nawet bardzo ciężkie stylizacje. Wychowałem się na Rodzinie Kardashianów, na pewno chciałbym ubrać Kim. Kendall i Kylie zawsze są bardzo seksownie wystylizowane i nie boją się ryzykować." Polskiej modzie jeszcze brakuje odwagi na coś przełomowego, nowego. Z drugiej strony tegoroczny KTW Fashion Week pokazał, że pragniemy postaci, które robią rzeczy niestandardowe i promują coś, co jest oparte na autentyzmie, idei. "W wakacje dostałem propozycje zaprezentowania kolekcji na Festivalu Open'er, co łączyło się z przygotowaniem stoiska z naszymi pracami. Pomyślałem wtedy: no dobrze, będę miał pokaz. Do stoiska byłem nastawiony dużo mnie optymistycznie. Byłem przekonany, że i tak nic nie sprzedam bo moje projekty są zbyt awangardowe na polskie ulice. Okazało się, że przyszło naprawdę sporo ludzi i oni wszyscy chcieli kupować moje projekty." 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Natalia Nykiel (@natnykiel)

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Natalia Nykiel (@natnykiel)

Fot. Kamil Kotarba

Polski przemysł modowy potrafi być bezlitosny. Nowe twarze są w dalszym ciągu bardzo pożądane, ale wszystko, nawet najbardziej awangardowe pomysły muszą na siebie zarabiać. Adrian Krupa, choć nadal na tym rynku świeży i jeszcze mało doświadczony, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że musi być popyt i musi być podaż. Z drugiej strony reprezentuje nowoczesną grupę twórców, którzy chcą sprzedawać jakość. Cenią swój indywidualizm. "W swoich projektach odzwierciedlam mój charakter, moją osobowość. Jasne jest to, że konkurencja jest duża i musimy przyciągnąć uwagę odbiorców czymś spektakularnym i oryginalnym." 

W Łodzi zaskoczył w tym roku konstrukcją. Jury doceniło zarówno jego wizje, ostre cięcia, jak i dobre krawiectwo. W kolekcji "Fetish" postawił na koncepcję konstrukcji zbudowanych na warstwach. W skład kolekcji wchodzą 53 asortymenty, w tym ręcznie pikowane kurtki, płaszcze, garnitur, szmizjerki, spódnice, spodnie. Krupa sam skonstruował i uszył poszczególne elementy. Sam wydziergał nawet sweter. "Robienie na drutach mnie odpręża, a drutowania nauczyłem się z filmów na YouTube. Mówi się, że w modzie wszystko już było, został użyty każdy materiał, każdy kolor. Uważam, że nowego możemy szukać tylko w konstrukcji i formie projektu."  

Czytaj dalej
x

wciśnij ENTER, żeby wyszukać